IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 [Apartament] Maannguaq Thorleifsen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty29.10.19 15:21

opis:
 
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty05.11.19 12:24

Tego dnia Maannguaq do domu wróciła śmigłowcem. Nie nadużywała tej możliwości, jednak akurat dziś była umówiona z przyjaciółką na spotkanie w jej apartamencie, więc nie chciała ryzykować spóźnienia przez jakieś korki. A z resztą, taki lot zawsze był dla niej frajdą.
Kiedy koła delikatnie dotknęły powierzchni lądowiska, kobieta odczekała chwilę i otworzyła drzwi maszyny, po czym wyszła z niej z wytrenowaną pod tym kątem gracją. Odeszła na bezpieczną odległość i skinęła głową do pilotów, że generalnie to mogą się zmywać. Przez chwilę jeszcze obserwowała odlatujący pojazd, po czym przeszła się taraso-korytarzem i otworzyła kluczem drzwi wejściowe. Nie, żeby wiele ludzi miało możliwość dostać się na dach, ale na wszelki wypadek miała i zamek i alarm w ramach zabezpieczeń. Rozbroiła więc elektronicznego strażnika i zdjęła szpilki jeszcze przed wejściem do środka. Po mieszkaniu chodziła boso, z butami w ręce. Te odstawiła do garderoby, a niewygodne, eleganckie ubranie zdjęła i rzuciła do kosza na brudne ciuchy. Następnie założyła na siebie losową koszulkę i jeansy, a włosy związała w kucyk. Następnie zeszła do salonu, gdzie z szafki wyjęła butelkę czerwonego wina i dwa kieliszki. Wszystko to ustawiła na stole obok kanap, po chwili dorzuciła także miskę chipsów i jakieś ciastka. Wbrew pozorom, nie zwykła jeść surowej wątroby renifera czy płatów tłuszczu orki.
Ponieważ słońce powoli chyliło się ku zachodowi, Grenlandka rozpaliła wszystkie świece w pobliżu. Uwielbiała je, z całą pewnością był to jeden z jej ulubionych elementów designu. Przygotowana na wizytę przyjaciółki, niemal że rzuciła się na kanapę i postanowiła chwilę zdrzemnąć, póki ta nie zadzwoni domofonem.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty05.11.19 20:30

Ten dzień to była jakaś masakra.
Mimo ciepłej posadki w firmie jeszcze kilka lat temu należącej do jej ojca, Kayleigh zasadniczo nie musiała robić zbyt wiele. Zwykle trzy, może cztery razy w tygodniu pojawiała się w biurze, spędzała tam po kilka godzin, sprawdzała czy wszystko gra, odpisała na kilka najpilniejszych maili i tyle. Zazwyczaj jeszcze pozwalała sobie na kubek gorącej kawy na koszt firmy - co jak co, ale Hudson Bay Water zainwestowało w naprawdę porządne ekspresy dla pracowników, z których sami zatrudnieni korzystali zresztą aż nadto, chociaż oficjalnie wcale nie miało to związku z nadgodzinami.
Dzień dzisiejszy zaczął się jednak wielką dramą. Kayleigh, która zasadniczo planowała się wyspać, została obudzona nagłym telefonem, że potrzebna jest w biurze już, teraz, natychmiast. Chociaż brzmiało to jak co najmniej apokalipsa, na miejscu okazało się, że ten nowy idiota z IT namieszał coś z aktualizacją systemu, wszystko wyglądało jak jakiś zmasowany hakerski atak, a biuro zaczyna powoli ogarniać powszechna panika. Chłopak przyznał się do swojego błędu dopiero po kilku godzinach, a był tak tym wszystkim obsrany, że Kay nie miała serca zgłosić tego do kierownictwa. Facet był w końcu w firmie dopiero kilka tygodni, a tak poważny błąd mógł go kosztować utratę posady. Z doświadczenia wiedziała, że w tak dużej korporacji wiele można zwalić na głupi błąd systemu. Tak też zrobiła i dzisiaj, chociaż ostatecznie musiała siedzieć do wieczora i osobiście sprzątać cały ten burdel.
Już w metrze wysłała do Maannguaq kilka smsów: "SORRY SPÓŹNIĘ SIĘ", "BĘDĘ ZA 5 MIN", "Ej, umieram z głodu, masz ochotę na pad thaia?". Zero odpowiedzi. Albo sieć znowu nawalała, albo przyjaciółka z jakiegoś powodu nie mogła odpisać. Zdarza się.
Blondynka nie przejęła się tym jednak. Już po wyjściu na powierzchnię, skierowała szybkie kroki w stronę apartamentowca, w którym urzędowała Thorleifsen, a na telefon już nawet nie spojrzała.
Chociaż miała wrażenie, że przejażdżka widną ciągnęła się w nieskończoność, to w końcu stała na przeciwko drzwi do apartamentu Maannguaq. Nie czekając ani chwili, zadzwoniła dzwonkiem - w końcu i tak była spóźniona.
- Przepraszam za spóźnienie! - powiedziała szczerze przepraszającym tonem, ściskając kobietę na powitanie, kiedy ta otworzyła jej drzwi. - A to na przeprosiny - zaśmiała się, unosząc lekko papierową torbę. W środku znajdowały się dwie porcje chińszczyzny z pewnej małej knajpki koło metra, do której zaglądała jak tylko pojawiała się w Marinie.
- Co tu tak nastrojowo? - spytała, kiedy już weszła do mieszkania i miała okazję rozejrzeć się po jego wnętrzu. - Znowu jakaś godzina dla Ziemi, którą przegapiłam?
Czasem, chociaż nieczęsto, zdarzało się, że Rada Miasta zachęcała mieszkańców fortu do niekorzystania z elektryczności przez pewien czas. Promowanie ekologiczności było im w końcu na rękę.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty05.11.19 23:06

Z jej wspaniałej drzemki wyrwał ją dźwięk dzwonka. Było to tak niespodziewane, że prawie spadła z kanapy. Zerwała się więc na równe nogi i pognała do drzwi, spojrzała przez wizjer i natychmiastowo otworzyła.
- Jezu, gdzie ty byłaś?! - spytała, odwzajemniając przytulenie i jednocześnie zamykając drzwi - Mogłaś chociaż zadzwonić, czy coś. - dodała z lekkim wyrzutem, po czym zamarła na chwilę.
Zmrużyła delikatnie oczy i lekko uniosła brwi.
- Dzwoniłaś, nie?
Grenlandka dopiero w tym momencie uświadomiła sobie, że prawdopodobnie przez swoją drzemkę w ogóle nie zauważyła telefonów ani wiadomości od dziewczyny. A znały się na tyle długo, że wiedziała, że Callaghan nie wpada ot na niespodziankę tylko zawsze uprzedza i się kontaktuje więcej niż raz. Maannguaq machnęła ręką i uśmiechnęła się szeroko, odbierając papierową torbę.
- Jak to tak ma wyglądać, to spóźniaj się za każdym razem. - zaśmiała się, niemalże przytulając pakunek - Nie zdążyłam po nic innego skoczyć, więc dobrze, że wpadłaś na to. Ja nawet lunchu nie zjadłam w pracy. - westchnęła ciężko i wraz z Kayleigh skierowała się do salonu, gdzie już wszystko było przygotowane - Ale mam wino.
Gestem ręki wskazała na przygotowaną butelkę i kieliszki. Grenlandka była oczywiście typem silnej i niezależnej kobiety, która całą szafkę miała zawaloną tylko i wyłącznie winem.
- Wiesz no, ty, ja, wino, randka... te sprawy. Musi być jakiś nastrój. - zażartowała, uśmiechając się szeroko i zabrała się za otwieranie butelki - a poszło jej to zajebiście szybko, w końcu lata praktyki - No oczywiście, jakoś muszę nadrabiać dla planety to, że chwilę temu skorzystałam ze śmigłowca. - dorzuciła rozbawiona, polewając wina do kieliszków.
Kiedy skończyła, poleciała szybko do kuchni, skąd przyniosła sztućce i gestem ręki zasugerowała blondynce, aby usiadła na kanapie. Maannguaq w międzyczasie przeniosła kieliszki, butelkę, sztućce i pudełka z jedzeniem na szafkę za meblem, tak, aby miały wszystko na wyciągnięcie ręki.
- No to co, za spotkanie? - uniosła kieliszek w geście toastu, a po przybiciu go, napiła się łyk słodkiej cieczy - To teraz opowiadaj, jak twój dzień? Nie proszą jeszcze, byś została prezesem, jak twój ojciec? - spytała, po czym "zanurzyła" się w chińszczyźnie.
A pewnie wszyscy myślą, że ludzie z Rady to tylko na homarach i kawiorze żyją...
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty06.11.19 0:20

Uśmiechnęła się, widząc rozczochrane włosy i zaspane oczy kobiety.
- Pisałam - rzuciła z rozbawieniem. Zawsze powalał ją ten kontrast. Z jednej strony poważna pani Thorleifsen, prezes jednej z najpotężniejszych korporacji fortu, członkini Rady Miasta i ogólnie twarda baba, której lepiej nie podpaść, z drugiej natomiast sympatyczna Maannguaq, w wyciągniętym T-shircie, z potarganymi włosami, chodząca boso po mieszkaniu w poszukiwaniu korkociągu. - Ale wiesz, w metrze pewnie jak zwykle nie było zasięgu - wzruszyła ramionami.
Pewnie gdyby chciała, byłaby w stanie ogarnąć sobie jakiś samochód, może nawet z kierowcą. Problem był jednak taki, że z takim życzeniem musiałaby uderzyć do ojca. A ona jednak wolała zachować chociaż pozory samodzielności... Zresztą komunikacja miejska w Panoramie naprawdę dawała radę, a taksówek było aż nadto.
- Jak masz wino, to będę wpadać częściej - rzuciła żarcikiem w podobnym stylu. - No nie gadaj, że macie aż takie urwanie głowy? - spytała już poważniej.
Mimo, że w teorii mogłaby w tym momencie zbierać informacje dla Frontu, to dziewczynie nawet nie przeszło to przez myśl. Współczucie w jej głosie było szczere - martwiła się pracoholizmem przyjaciółki.
- Mmm, romantycznie. Ale uważaj z tymi randkami, to aż się prosi, żeby trafić na pierwsze strony gazet - odchrząknęła, ruszając za kobietą wgłąb mieszkania. - "Prezes Nanoq Industries w sidłach miłości. Kim jest jej tajemnicza wybranka?"
Zachęcona gestem, ściągnęła buty i rozwaliła się na kanapie, podciągając pod siebie nogi. Sięgnęła po kieliszek.
- Za spotkanie - poparła propozycję toastu i stuknęła kieliszkiem w ten trzymany przez Maannguaq. Wypiła łyczek wina. - No nie mów, że znowu miałaś dostawę z Europy! - otworzyła nieco szerzej oczy, upijając kolejny łyk alkoholu. Nie mogło być mowy o pomyłce. Tak dobre wino produkowano tylko w Forcie Alba, zaś większość tego, co trafiało do Florence wykupywana było właśnie przez elitę elit Panoramy i trzymana na specjalne okazje. W końcu importowany alkohol swoje kosztował.- No nie, a my zapijamy nim smażony makaron z budy w metrze... - pokręciła głową, odstawiając kieliszek na szafkę i sięgając po swoją porcję chińszczyzny.
- A daj spokój - zaczęła, przełykając pierwszy kęs posiłku. - Nie dość, że mieliśmy dzisiaj urwanie głowy w biurze, to jeszcze ojciec wydzwaniał do mnie co godzinę. Nie wiem o jaką cholerę mu chodziło, nie miałam czasu odebrać, ale na pewno nie była to propozycja awansu - wzruszyła ramionami. - Znasz go, uważa, że powinnam sobie na to zasłużyć - przy ostatnim słowie zrobiła jedną ręką gest cudzysłowu, drugą trzymała pudełko z jedzeniem. - Zresztą to chyba nie dla mnie, nie dałabym rady siedzieć w polityce jak ty - dodała, kręcąc lekko głową.
Po co stawać się częścią ustroju państwa, jak można go obalić?
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty06.11.19 16:02

Maannguaq po kilku sekundach przestała nieestetycznie opierdalać makaron i przetarła usta jedną ze ściereczek, które dostały w komplecie z zestawem. Teraz z całą pewnością nie wyglądała jak pani dyrektor, która tak często lansuje się w mediach. Sięgnęła po telefon i zobaczyła wszystkie pominięte znaki życia od Kayleigh.
- Mniej niż zazwyczaj - zażartowała - Przygotowuję się do snu zimowego, powoli chyba uczę się ignorować wszelkie sygnały. W ogóle to mam wrażenie, że powinnam się zbadać pod kątem narkolepsji, mam wrażenie, że jestem w stanie zasnąć dosłownie wszędzie, o każdej porze.
Zrobiła krótką przerwę na łyk wina i odstawiła kieliszek, aby znów ująć widelec w rękę.
- Ogarnij to. Parę dni temu zasnęłam u siebie w gabinecie. Wyobraź sobie miny tych, co chcieli mi zawracać dupę, wchodzą, a ja rozłożona na biurku. Mam nadzieję, że chociaż się nie śliniłam przez sen. Jezu, jak dobrze, że ci, którzy do mnie przychodzą po coś, mnie lubią. Wolałabym nie widzieć się w gazecie w tym stanie.
Maannguaq przewróciła oczami i zaśmiała się krótko. Następnie pokiwała głową na pytanie dziewczyny.
- Pokażę ci coś.
Po powiedzeniu tego wstała i podeszła na stołu, w którego rogu leżał segregator i multum porozwalanych kartek. Wzięła trzy z nich i wróciła na miejsce, podając papiery Kayleigh.
- Moi inżynierowie ostatnio się obudzili i wraz z architektami zaczęli kombinować. Patrz: mają pomysł na bezzałogowca bojowego, karabin maszynowy i śmigłowca. - tłumaczyła, po kolei wskazując na każdy z projektów - Więc teraz siedzimy, kalkulujemy budżet, oceniamy szanse i ryzyka i inne takie. Wolałam, jak przychodzili mi z tym raz na miesiąc góra, nie trzy razy w jeden tydzień.
Westchnęła ciężko. Uwielbiała te projekty, często sama proponowała by coś dodać, ująć lub w ogóle zbudować. Ale papierologii z tym miała tyle, że mogłaby sobie ułożyć stosik, po wejściu na który zeskoczyłaby i się powiesiła. Z tych mrocznych myśli wyrwały ją rozmyślania blondynki.
- Zostaniemy Ravetto/Vautrot naszych czasów. - z zadziornym uśmiechem pogłaskała przyjaciółkę po udzie, jakby się do niej przystawiała. - No homo. Ale swoją drogą, myślisz, że one tak na serio czy to tylko ploty?
Oczekując odpowiedzi, zjadła trochę dania z pudełka, zanim to stanie się całkowicie zimne. Pytanie Kayleigh wprawiło ją w lekkie rozbawienie.
- Lepiej. Tym razem TO JA pojechałam po tę dostawę. - odparła radośnie i ponownie wstała z kanapy, tym razem nie odstawiając nic na szafkę.
Podeszła do krzesła przy kominku, na którym przyczaiła małą paczuszkę. Wzięła ją do wolnej ręki i po powrocie na poprzednie miejsce, rzuciła pudełko na kolana przyjaciółki.
- Polecieliśmy do Fort Alba dobić targu co do jednych części do naszych "klasycznych" bezzałogowców. Więc skoro już tam byłam, to złapałam KILKA butelek i po drodze coś dla ciebie.
Zanim usiadła, podeszła do szafki na alkohol i otworzyła ją, by pokazać dziewczynie te "kilka" butelek. A tych było ze dwadzieścia.
Co do pudełka, po otwarciu opakowania, Kanadyjka zobaczy zestaw miniaturowych buteleczek różnych likierów.
- Na cięższe dni w pracy. - zaspoilerowała i puściła oczko do dziewczyny.
Pokiwała głową, kiedy usłyszała, jakiej herezji właśnie się dopuszczały.
- Nie stać nas na kawior, bo wydajemy na wino. Takie silne i niezależne jesteśmy! - w tym momencie naprężyła mięśnie ramion w typowym "flexie".
Wysłuchała Callaghan uważnie, chociaż jednocześnie zajęła się swoim jedzeniem. Uniosła brwi, słuchając tego wszystkiego.
- A kto inny zasługuje na to bardziej niż ty?! - oburzyła się - będę ich bojkotować w Radzie. Skończyło się, cholera! - żartowała oczywiście, ale generalnie bardzo jej się nie podobało, że Kayleigh, zdaniem swojego ojca, nie zasługiwała jeszcze na ten awans.
Na szczęście sama zainteresowana zbytnio tego nie chciała, co uspokajało jej chęci do buntów i sprzeciwów.
- Powinnaś, może wreszcie ogarnęłybyśmy ten burdel nieco bardziej.
Chociaż Thorleifsen była w Radzie, nie pochwalała wszystkich decyzji w niej podjętych.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty06.11.19 22:09

Też umierała z głodu, więc przez dłuższą chwilę wciągała makaron, pozwalając Maannquag się wygadać. Co jakiś czas przytakiwała tylko skinieniem głowy, z ustami pełnymi warzyw w sosie.
- Może naprawdę powinnaś się przejść do lekarza. To wygląda jak całkiem konkretny przypadek przemęczenia - stwierdziła, kiedy w końcu przełknęła to, co miała w ustach. - Wiem, że pewnie argument o dbaniu o zdrowie nie zadziała ale pomyśl jak spadnie twoja produktywność jak zaczniesz funkcjonować jako wiecznie niewyspane zombie - dziwnie brzmiała jako ta bardziej odpowiedzialna z nich dwóch. Jeszcze kilka lat temu było przecież zupełnie odwrotnie. W końcu jednak Kayleigh wyrosła z głupot, a Maannguaq została pełnoetatową pracoholiczką. Co ta starość robi z ludźmi. - Zresztą... - zaczęła, przekrzywiając lekko głowę. - Jesteś pewna, że nie strzelili ci foty i zrobili z ciebie gwiazdy intranetu?
Dobra, pracownicy Nanoq Industries chyba jednak za bardzo cenili sobie ciepłe posadki, żeby odwalać takie numery ale kto wie? Może znalazł się jakiś odważny śmieszek?
Wzięła od kobiety kartki i zaczęła je przeglądać. Szkice niewiele mówiły jej o projektach z technicznego punktu widzenia, raczej dawały ogólne pojęcia nad czym pracuje obecnie firma Thorleifsen.
- Myślisz, że będziecie mieć zamówienia na na przykład taki karabin? - spytała z ciekawością, unosząc wzrok z jednej z kartek na kobietę. - Człowiek mógłby pomyśleć, że czasy wojen mamy już za sobą i że już bardziej potrzebny będzie taki na przykład sprzęt cywilny, co nie? A mimo to przemysł zbrojeniowy nadal ma się całkiem nieźle... - wzruszyła ramionami i upiła łyk wina.
W teorii przecież konfliktów zbrojnych już nie było. Forty na całym świecie pałały do siebie mniejszą lub większą sympatią, jednak nigdy nie okazywały sobie jawnej agresji. To, co działo się wewnątrz ich murów było jednak osobnym problemem, o którym raczej się nie mówiło na głos.
- Szczerze? Ploty dla wywołania szumu medialnego - przełknęła kolejny kęs makaronu. - Serio, gdyby nie ten ich związek - tu zrobiła gest cudzysłowu palcami - to wcale by nie było o nich aż tak głośno. Czekaj, coooo? - otworzyła szerzej oczy. - Nie chwaliłaś się, że lecisz do Europy!
Wyrzut w jej głosie był tylko udawany. Faktycznie, Maannguaq nie wspominała o swojej wycieczce za ocean ale przecież miała swoje powody. Przy próbie pogodzenia obowiązków prezesa korporacji z działaniami Rady nieczęsto zostawało jej czasu na wysłanie smsa do starej znajomej z informacją o planowanej podróży służbowej.
- Dobra, miałam ci robić wyrzuty, że mnie ze sobą nie zabrałaś ale wybaczam. Dzięki! - zajrzała do pudełeczka, a oczy jej się zaświeciły. Europejskie alkohole, to jednak był rarytas, nawet w Panoramie.
- Czyli co? Za bycie silną i niezależną? - uniosła znowu kieliszek, czekając na potwierdzenie toastu, po czym znowu się napiła. Wino było pyszne... Dobrze, że Maannguaq była porządnie przygotowana na ten wieczór - Kayleigh coś czuła, że prędko się on nie skończy.
- Szczerze mówiąc, to nawet jeśli by mi coś takiego zaproponował, pewnie zwiewałabym w podskokach. Nie, to kompletnie nie moja bajka... O, o wilku mowa - w międzyczasie poczuła wibracje telefonu w kieszeni dżinsów. Zerknęła na ekran, na którym na czarnym tle widniał duży napis OJCIEC. Dziewczyna uniosła lekko brwi, po czym odrzuciła połączenie, a sam telefon odłożyła na szafkę za kanapą, ekranem do dołu. Nie miała pojęcia co było sprawą aż tak niecierpiącą zwłoki ale nie zamierzała pozwolić, żeby ojciec zepsuł jej humor na spotkaniu z przyjaciółką. Oddzwoni jutro. Albo za tydzień.
- A wracając... - zaczęła i wzięła kolejny łyk wina. - Miałaś chociaż chwilę, żeby zajrzeć do Fortu Sally?
W Forcie na Wyspach Brytyjskich mieszkali obecnie rodzice Maannguaq a Kayleigh dobrze wiedziała, że kobieta nie ma zbyt często okazji, żeby ich odwiedzić - jednak dystans dzielący Kanadę od Europy robił swoje.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty06.11.19 23:07

- Lekarz jest dla słabych. Napiję się tranu i jadę do przodu. - zażartowała i skrzywiła się z obrzydzenia.
Generalnie, jak na Grenlandkę to była wybredna i nie przepadała za tranem ani daniami z surowych zwierząt. Nawet nie zawsze z pieczonych.
- Chyba potrzebuję wakacji. Co robisz w sylwestra?
Maannguaq, mimo swojego przemęczenia była jednocześnie osobą, która nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu. Zbyt ciągnęło ją do zwiedzania świata, nawet, gdy ten był już zaledwie pozostałością tego, czym był kiedyś. Od czasu do czasu potrzebowała wyrwać się z Fortu Florence i pojechać, dosłownie, gdziekolwiek indziej.
- Tylko by spróbowali... - mruknęła i znacząco uśmiechnęła się do Kayleigh.
Kobieta nie lubiła nikogo zwalniać, karać dyscyplinarnie, generalnie zawsze starała się wszystko jakoś rozwiązać... ale tylko do momentu, kiedy ludzie nie robili z niej pośmiewiska. O ile gdyby ktoś rozkręcił śmieszki z tego na terenie tego samego piętra w jej wieżowcu (pomimo śmiania się z tego) wlepiłaby delikwentowi upomnienie, to za leakowanie tego do mediów, na pewno pogoniła by go do samego Outlandu.
- Wiesz, broń zawsze się przydaje. Dla strażników, policji, ochroniarzy... nawet Zheng czasem coś od nas skubnie "pomimo wszystko". - w tym momencie także zrobiła cudzysłów z palców jednej ręki. Piła oczywiście do tego, że ostatni prezes wspomnianej korporacji rozwalił się jej śmigłowcem(!!!). Ciężko było stwierdzić, czy bardziej żałowała mężczyzny czy też maszyny, bo o ile za typem nie przepadała zbytnio, to do wszystkich swoich statków powietrznych miała sentyment. - A kto wie, może moglibyśmy wysłać trochę do Fort Hamit. Ci, co tam jeszcze walczą mogliby na tym nieźle skorzystać. - dodała po chwili - Ewentualnie może ty chcesz sztukę? Odpalę ci po promocyjnej cenie.
Przez chwilę wyobraziła sobie Callaghan z tą bronią i uśmiechnęła pod nosem. Nadrobiła trochę makaronu, słuchając opinii dziewczyny na temat prezesek R/V, po czym pokiwała głową. Kiedy padło pytanie, kobieta wzięła łyk wina, by przygotować się do odpowiedzi.
- Jak będziesz do mnie pisać częściej, to będę ci się chwalić. Jak na razie to ja głównie staram się utrzymać nas w kontakcie! - powiedziała z wyrzutem i zaczęła udawać lekkiego focha.
Fakt faktem, Maannguaq ostatnimi czasy trochę częściej pisała do blondynki niż w drugą stronę, chociaż, oczywiście, nie uważała, że tej drugiej zależało mniej.
- Wiedziałam, że ci się spodobają! - w jej głosie można było wyczuć triumf.
Kobieta oparła się plecami o oparcie kanapy i pochłonęła kolejną garstkę jedzenia, po czym dołączyła do toastu.
- Niby silna, niby niezależna, ale jakiś przystojniak by się przydał. - westchnęła.
Nie było łatwo dla niej znaleźć faceta. Nie chciała się zbytnio podporządkowywać jakiemuś kolesiowi, nie ufała wszystkim plus miała generalnie mało czasu na własne życie. Odkąd zginął jej szwedzki chłopak, nigdy więcej nie udało jej się z nikim nawet zacząć spotykać. Miało to pewnie powiązanie z traumą, jaka przy tym wszystkim ją dotknęła.
- Powinnaś odebrać raz na jakiś czas. - powiedziała, wzrokiem wskazując na telefon Kayleigh.
Pokręciła przecząco głową i ponownie westchnęła, tym bardziej z większą ilością żalu.
- Niestety, staraliśmy się jak najszybciej wszystko ogarnąć przez ten cały burdel w firmie teraz. Przecież wiesz, że to jebnie beze mnie. - mówiła, gmerając widelcem w pudełku - Ale wysłałam im pocztówkę.
Uśmiechnęła się lekko, ale widać było, że tęskniła za staruszkami. Wciąż miała nadzieję, że wrócą do Fortu Florence przed emeryturą.
- Ty przynajmniej masz kogoś tutaj... ale chyba dalej nie jesteś z tego zbytnio zadowolona.
Maannguaq myślała, że po rezygnacji ojca z bycia prezesem, Kayleigh może poczuje do niego coś więcej. Ale wyglądało na to, że nie.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty09.11.19 19:18

- A ja wiem... Do sylwestra jeszcze ponad miesiąc - wzruszyła ramionami, mieszając pałeczkami w pudełku z jedzeniem. Zaraz jednak spojrzała na Maannguaq bystro - Błagam, powiedz, że masz jakieś super plany i właśnie chcesz mnie zaprosić na, nie wiem, zamkniętą imprezę na dachu twojego wieżowca czy coś - w głosie dziewczyny słychać było lekką desperację. - Jak znowu palnę, że nie mam planów to znów wkręcą mnie w kolejny bankiet pod tytułem "wcale nie jesteśmy tutaj, żeby rozmawiać o interesach" - przewróciła oczami, pakując do ust porcję makaronu.
Oczywiście piła do sytuacji z zeszłego roku, kiedy to mimochodem rzuciła, że pewnie noc sylwestrową spędzi na chillu, siedząc na kanapie z butelką wina i pizzą. Kochany tatuś uznał, że to świetny pomysł, żeby wysłać ją na jakiś bankiet dla super ważnych i wpływowych ludzi - niestety, nie dała rady się z niego wykręcić, za bardzo potrzebna jej była praca w jego firmie. Całe szczęście, że udało jej się zmyć się z tego eventu krótko po północy, zanim kompletnie upiła się serwowanym tam szampanem. Nie mogła narzekać, był niezły ale kac po nim byłby nieziemski.
- W sumie racja - przytaknęła, łapiąc pałeczkami kawałek marchewki i wrzucając go sobie do ust. - Czy to na pewno bezpieczne? - spytała po wysłuchaniu wypowiedzi kobiety na temat broni i planach wysyłki jej do Fortu Hamit. - W sensie, dla wizerunku firmy. Wiesz, ludzie wciąż gadają a od wypadku Zhenga minęło już ponad pół roku. Już widzę jak media podłapują, że "Nanoq Industries wspiera terrorystów" - znów zrobiła gest cudzysłowu jedyną wolną ręką.
Kayleigh miała wrażenie, którejkolwiek ze stron konfliktu w Turcji firma Thorleifsen by nie poparła, prasa i telewizja i tak widziałyby w tym jakąś dramę.
- Tak, będę paradować z kałachem po strefie, świetny pomysł. Będziesz mi potem wysyłać paczki do aresztu? - zaśmiała się, sięgając znowu po kieliszek wina i upijając łyk.
W Panoramie cywile broni nie nosili. Korzystanie z takowej, czy nawet jej posiadanie mogło sugerować działalność wywrotową, a ta była surowo karana. Przecież żyjemy w idealnym, bezpiecznym świecie, w którym wszyscy są szczęśliwi. Po co zaburzać ten raj na ziemi bronią palną?
- No co poradzisz, takie życie - wzruszyła lekko ramionami, chociaż minę miała przepraszającą. - Ale serio, wybacz, ostatnio miałam urwanie głowy a nie chciałam też dzwonić do ciebie w środku nocy na ploteczki. Ale obiecuję poprawę, słowo harcerza! - uniosła na wysokość głowy dłoń zaciśniętą w pięść, wyprostowane miała jedynie dwa palce: wskazujący i środkowy. Chwilę później sięgnęła po butelkę wina. - Daj, widzę, że źródełko wysycha - dolała alkoholu do obu kieliszków. W końcu miały wolny wieczór, co będą sobie żałować.
- A masz jakiegoś przystojniaka na oku? - spytała, spoglądają na Maanguaq zmrużonymi oczami. Nie przestawała się uśmiechać, w myślach analizując wszystkich facetów w odpowiednim wieku, którzy kręcili się w najbliższym otoczeniu Thorleifsen. Nikt jednak nie pasował jej do roli ewentualnego faceta Maannguaq. - Może jakiś młody, zainteresowany przeprowadzką pilot z Fortu Sally, hm? Wiesz, ten brytyjski akcent i cała reszta - skoro Maannguaq i tak latała po całym świecie, to czemu przy okazji nie zadbać o własną przyszłość, a nie tylko o przyszłość firmy?
- Jak mam odbierać jak tu mamy ważne tematy, halo! - próbowała obrócić wszystko w żart i skierować rozmowę na przyjemniejsze tory bo zwyczajnie nie miała siły na podejmowanie dzisiaj tematu swojej wspaniałej rodzinki. Był ciepły, przyjemny wieczór, miały wino, jedzenie i ploty. Czego chcieć więcej?
- Jak już usidlisz jakiegoś seksownego Brytyjczyka, to na pewno dadzą radę przylecieć na ślub - mrugnęła z rozbawieniem do kobiety. - No, mam nadzieję, że w przypadku własnego ślubu dasz radę poprzekładać meetingi, calle i posiedzenia Rady.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty11.11.19 18:07

Zastanowiła się chwilę, drapiąc po brodzie.
- Wiesz, nie planowałam żadnej imprezy na dachu wieżowca, ale myślałam, że mogłabym cię porwać gdzieś za granicę. - odparła, uśmiechając się szeroko. - Wtedy już na pewno nie pójdziesz na żaden bankiet, bo zwyczajnie nie będziesz wystarczająco blisko.
Grenlandka była typem człowieka, który nie potrafił usiedzieć za długo w jednym miejscu i zawsze knuła na lewo i prawo, jak tu by się urwać gdzieś na chwilę. A była święcie przekonana, że taki wyjazd z przyjaciółką zrobiłby dobrze im obu.
- Nie miałam na myśli zbrojenia terrorystów, tylko wsparcia tych, co są nękani. - sprostowała, nieco zaskoczona tym, że Kayleigh chyba źle ją zrozumiała - Dystans dystansem, ale wolałabym się ich pozbyć póki są tam, bo może się zapędzą i będą chcieli też "przytulić" inne forty. - dodała po chwili - A z resztą, tak jak mówiłam, nawet naszym strażnikom może by się przydały nowe zabaweczki.
Świat znacząco się zmienił, ale dla chcącego nic trudnego. Terroryści zawsze mogli znaleźć jakiś sposób, a kto wie, czy by od razu się nie spiknęli z Florence Liberation Front? Dla Maannguaq był to ten sam poziom ludzi.
Kobieta zaśmiała się krótko, słysząc wizję blondynki na temat swojego życia po wyjściu na miasto z karabinem.
- Mam wrażenie, że jak paczki ode mnie będą zawierać to cacko - w tym momencie wskazała brodą na zestaw buteleczek z alkoholem - to sama się tam zamkniesz.
Nie, żeby z nią było inaczej. Ale w tym momencie to ona była dostawcą i generalnie ze swoimi możliwościami to mogła latać do Europy i co miesiąc tylko po to, by zrobić odpowiedni zapas. Szkoda tylko, że wpływało to na klimat jeszcze bardziej, ale skoro jej firma pracowała nad ekologicznymi maszynami, to może w końcu uda się odratować tę dziedzinę i sprawić, że znów każdy John będzie mógł polecieć gdzieś na wakacje?
- Rozumiem przecież, spokojnie. - uspokoiła Kanadyjkę i poklepała ją po ramieniu - Ale powinnaś rozważyć przeniesienie się do mojej firmy. Przydałby mi się ktoś taki jak ty, a przy okazji miałybyśmy więcej czasu na obgadywanie tej francy z HR-u. Aż, kurwa, czekam tylko, by jej się noga powinęła. Nie zdąży powiedzieć "Nanoq" a już będzie w Outlandzie. - zachichotała i zatarła ręce ze względu na swój wspaniały plan.
Nigdzie nie było napisane, że musi lubić wszystkich w swoich firmie, o ile ci byli kompetentni. Ale ta kobieta działała na nerwy Maannguaq odkąd tylko się pojawiła w budynku. Z myśli pełnych nienawiści wyrwała ją Kayleigh z butelką, na co brunetka ochoczo zareagowała, podsuwając swój kieliszek.
- Tak, nawet kilku. W grenlandzkim "Playgirl". - zaśmiała się, wyobrażając sobie gazetę pełną zdjęć nagich i półnagich Inuitów. Westchnęła rozmarzona i oparła się brodą o swoją dłoń, podczas gdy jej ramię spoczywało na oparciu kanapy. - Nie przepadam za Brytyjczykami. Wolałabym jakiegoś Nordyka, może Niemca... Chociaż wiesz, poza narodowością to i tak najlepiej, to żeby był blond albo rudy. Lubię rzadkie okazy. - z jej ust wydobył się ponowny śmiech.
Ale rzeczywiście, łącznie na świecie było mniej ludzi "w jej typie" niż tych nie w jej typie. Szkoda tylko, że jak do tej pory spodobała się jedynie jednemu takiemu i szlag go trafił dzięki tym terrorystom z FLF. Dalej nie mogła odżałować swojego byłego chłopaka, mieli już takie poważne plany wobec siebie...
- No ale takim pilotem z Nuuk też bym nie pogardziła. Za młodu przyglądałam się tym z pobliskiego lotniska od mojego domu, to wiesz, całkiem całkiem... Ale z drugiej strony, mało który facet ma wystarczające jaja, żeby do mnie w ogóle podbić. - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i wydmuchała powietrze ustami - Oni się boją, że skoro mam taką pracę jaką mam, to ich od razu zduszę. Nie mówię, że to się nie stanie, ale to dopiero z czasem. - zażartowała, chociaż wiedziała, że jak się ma tyle władzy co ona, to nie jest najbardziej "giętkim" materiałem na dziewczynę - za bardzo nauczyła się stawiać na swoim.
- A jak tam u ciebie? Pewnie cały departament informatyków robi ci zbiorowy circle-jerk?
Biorąc pod uwagę, że z reguły kobiet informatyków było mniej niż mężczyzn, to domyślała się, że Callaghan dostaje kwiaty od cichego wielbiciela średnio trzy razy w tygodniu. Za każdym razem od innego.
- No tak, oczywiście, faceci sami się nie obgadają! - odparła i wzięła łyk wina.
- Wtedy to ja wyślę po nich samo moje Bobo. Nie będą mieli wyboru. - sprostowała.
Mówiąc o "Bobo" miała na myśli swój prywatny odrzutowiec, którego kochała prawie jak własne dziecko. Na serio. To nie była do końca normalna relacja, ale czego oczekiwać po kimś, kto ma korporację lotniczo-zbrojeniową i zwyczajnie statkami powietrznymi interesował się od dzieciństwa, bo zawsze ją otaczały?
- Postaram się, ale nie zdziw się, jak będę musiała wyjść na chwilę odebrać telefon. - wyobraziła sobie siebie, uciekającą sprzed ołtarza tylko po to, by coś dogadać albo opierdolić kogoś odpowiednio i na czas - Ewentualnie ciebie wezmę na moją sekretarkę w tym dniu. Ta aktualna i tak nie zawsze wyrabia.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty15.11.19 0:36

Jako, że akurat zajęta była przeżuwaniem kolejnej porcji makaronu z warzywami propozycję Maannguaq dotyczącą sylwestrowego wypadu za granicę podsumowała jedynie uniesionym kciukiem oraz skinieniem głowy.
Pomysł jej się podobał chociaż nie była pewna czy nie będzie potrzebna akurat w tym terminie w forcie. Z przyczyn innych niż rodzinne.
- Nie o to mi chodziło - pokręciła głową, kiedy w końcu zdołała przełknąć to, co miała w ustach, jednak zanim podjęła wypowiedź musiała się napić. - Wiesz, w takiej sytuacji każdego można nazwać terrorystą. Obie strony konfliktu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czy coś. A już zwłaszcza w sytuacji, kiedy dziennikarze szukają jakiejś dramy na pierwsze strony gazet - wzruszyła lekko ramionami.
Upiła kolejny łyk wina i ze zdumieniem zdała sobie sprawę faktu, że kieliszek jest pusty. Widząc, że i Maannguaq jest niebezpiecznie blisko dna, sięgnęła po butelkę i dolała wina do obu kieliszków. Czyżby właśnie wyzerowały pierwszą butelkę tego wieczora? Na to wyglądało.
- Oooo, a co znowu zrobiła? - spytała z zaciekawieniem. Dobrze wiedziała, że ta babeczka z HR-u działa kobiecie na nerwy od dawna, właściwie od dnia kiedy zaczęła pracę na tym stanowisku. Niestety Thorleifsen albo miała za miękkie serce, albo zwyczajnie nie była w stanie znaleźć konkretnego powodu, żeby wręczyć kobiecie wypowiedzenie. Bo przecież samo "pani prezes cię nie lubi, nara" nie wystarczy.
Kayleigh miała nadzieję, że Maannguaq nie zauważyła tej zmiany tematu. Dziewczyna bardzo chciała uniknąć dyskusji o tym dlaczego powinna zatrudnić się w Nanoq Industries. Zwyczajnie nie była w stanie podać kobiecie konkretnych powodów. Z jednej strony było jej zwyczajnie wygodnie na pozycji, którą zajmowała w Hudson Bay Water - dużo robić nie musiała, dostawała stałą, całkiem niezłą pensję a, co najważniejsze, nikt nie patrzył jej na ręce. A to było naprawdę wygodne, gdy potrzebowała sprawdzić coś dla FLF czy wyciągnąć z systemu jakąś informację. I o ile szpiegowanie następcy swojego ojca niekoniecznie jej przeszkadzało, to miała pewne opory przed robieniem takich rzeczy za plecami przyjaciółki.
Zamieszała pałeczką w pudełku z makaronem, który powoli zaczynał stygnąć.
- Mów, mów, będę za chwilę - rzuciła tylko, wstając z kanapy i kierując się w stronę kuchni. Tam wsadziła pudełko z resztkami żarcia do mikrofalówki i kiedy zaczęło się podgrzewać, stanęła w drzwiach do kuchni i oparła się o framugę.
- Wiesz, nie możesz być taka wybredna - z rozbawieniem zaczęła wyliczankę. - Wymagania co do wyglądu, pochodzenia, profesji... Ty szukasz faceta czy okazu muzealnego? - zażartowała, kręcąc głową. - A tak serio, to powiem ci, że pewnie coś w tym jest. Że oni chyba boją się lasek u władzy. Nie wiem, przeraża ich perspektywa, że kobieta może radzić sobie sama, kierować zespołem ludzi i podejmować samodzielnie ważne decyzje?- wzruszyła lekko ramionami.
Obracała się w tym środowisku od dzieciństwa i niestety, takie odnosiła wrażenie. Wiele kobiet na stanowiskach kierowniczych raczej nie miało życia osobistego - natłok obowiązków i brak czasu na pewno robił swoje, jednak Kayleigh miała nieprzyjemne wrażenie, że w wielu przypadkach chodziło też sam fakt, że stanowcza, niezależna pani dyrektor raczej nie wpasowywała się w tradycyjny model zwiewnej, delikatnej nimfy.
- Ta, jasne, ustawiają się w kolejce żeby pożyczyć mi ładowarkę do telefonu jak zapomnę swojej, romantyzm w IT, polecam - pokręciła głową, ewidentnie żartując na temat swoich kolegów z pracy. Chociaż, jakby się nad tym dłużej zastanowić, to takie sytuacje faktycznie się zdarzały, nawet ten nowy informatyk, któremu kryła dzisiaj dupę, pożegnał ją jakimś dziwnie maślanym spojrzeniem...
Rozmyślania blondynki przerwało ciche pikanie mikrofalówki, sygnalizujące, że jedzenie skończyło się podgrzewać. W tym samym momencie usłyszała dochodzący zza okien dźwięk - przypominał trochę grzmot, jednak był o wiele bardziej stłumiony. Kayleigh zmarszczyła brwi. Moment, na dzisiaj nie zapowiadano burzy. Jednocześnie dostrzegła, że jej kieliszek jak i pusta już butelka po winie, odstawione bezpiecznie na stolik, jakby lekko się zatrzęsły.
- Słyszałaś to? - spytała, spoglądając uważnie na Maannguaq.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty15.11.19 15:27

- Ah, czaję. - pokiwała głową i zapchała się kolejną porcją jedzenia.
Kayleigh miała trochę racji, ale jednocześnie Maannguaq wierzyła w to, że są "ci dobrzy" i "ci źli" i zwyczajnie chciała pozbyć się tych drugich. Szczególnie, że, tak jak rozważała wcześniej: oni mogą koniec końców próbować podbić Florence.
- Wiesz, to taka typowa "sucz". Nie jest głupia, z tym się mogę zgodzić. Ale czasem wychodzę na kawę z paroma osobami i dowiedziałam się, że ostatnio ta franca umawiała się z jednym kolesiem, zadzwoniła do niego jak była najebana - żeby przyjechał ją odebrać z imprezy - a jak przyjechał, to przy wszystkich swoich znajomych zjebała go za "śledzenie jej". Więc wszyscy kazali mu wypierdalać, a on tak zakochany... - westchnęła, kręcąc lekko głową - Wiesz no, ja muszę udawać, że ją lubię, albo że przynajmniej jest mi obojętna. Ale jednocześnie i ja jej nie lubię sama z siebie i nie lubię jej przez to, co robi innym i inni też jej nie lubią. Więc jak wreszcie uda mi się jej pozbyć, to chyba dostanę kwiaty od reszty grupy. - zaśmiała się krótko na koniec, chociaż rzeczywiście sytuacja była słaba.
Maannguaq nie miała problemów z dokończeniem swojego jedzenia w już niezbyt ciepłej temperaturze. Fakt, że przyjaciółka poszła do kuchni wykorzystała na to, by dokończyć jedzenie w tempie wręcz ekspresowym i niezbyt schludnym. Ale przynajmniej już skończyła! Napiła się jeszcze trochę wina i zaśmiała, słysząc tekst o "okazie muzealnym".
- Ej, słuchaj. Jak ja już mam komuś pozwolić być tak blisko mnie, to niech spełnia jakieś wymagania. Mi się nie spieszy. Mam moje samoloty, a jako członek Rady mogę wnieść propozycję, by zrobić legalnym adopcję maszyn. - zaśmiała się krótko, wyobrażając sobie jak zamiast wychodzić z wózkiem za parę lat, będzie wychodzić z jumbojetem na pas startowy, by się z nim przejść. Niech się dotleni!
- Tak, bo wiesz, my to powinnyśmy się domem zajmować i im usługiwać, ale jak rola miałaby się zamienić albo chociaż wyrównać to im to uwłacza. - mruknęła zdegustowana płcią męską - Chcesz być moją dziewczyną? Doszłam do wniosku, że oni są beznadziejni. Zmieniam nastawienie. - zażartowała, jednocześnie wyglądając w kierunku kuchni, czy blondynka zaraz z niej się nie wyłoni.
- Najpierw ładowarka, później kwiaty, na koniec pierścionek! - ostrzegła dziewczynę, po czym wstała z kanapy i sama ruszyła tam, gdzie aktualnie przebywała Callaghan.
Podczas jej krótkiej wędrówki, usłyszała piknięcie mikrofalówki, a dosłownie moment po tym jakiś huk. Zamarła na chwilę.
- Przysrałaś mi coś w kuchni? - spytała i szybszym krokiem dołączyła do Kayleigh.
Omiotła ją wzrokiem od stóp do głów, ale nic nie wskazywało na to, żeby to była jej sprawka. Nie było też zapachu spalonego jedzenia, więc to nie było połączenie blondynki z mikrofalówką.
- Może na budowie coś upuścili. Dużego. - zastanowiła się, chociaż sama zbytnio nie wierzyła w to, co powiedziała.
Zamyśliła się chwilę, po czym zgasiła światło w pomieszczeniu i podeszła do okna.
- Ja już tak się wstawiłam, czy tam się coś pali? - spytała, najpierw zachęcając towarzyszkę do podejścia do niej, a potem wskazując palcem w kierunku, gdzie miała wrażenie, że widziała płomienie.
Odruchowo spojrzała też w kierunku wieżowca swojej korporacji, na szczęście ten wydawał się być nietknięty, a wiatraki dalej się leniwie poruszały tam, gdzie były zamontowane.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty17.11.19 0:26

Aż sama odwróciła się i zajrzała do kuchni, sprawdzając stan mikrofalówki. Czyżby tym razem trafiło jej się jakieś inne opakowanie na wynos, którego jakimś cudem nie można wsadzać do kuchenki mikrofalowej? Często podgrzewała żarcie w ten sposób (niestety, kucharka była z niej żadna) i dotychczas jeszcze nie miała problemu z podgrzewaniem go w mikrofalówce. Słyszała jednak wiele opowieści o geniuszach, którzy próbowali podgrzewać w tej sposób jedzenie zawinięte w folię aluminiową, co raczej nie kończyło się dobrze... Ale nie, przecież pudełko w które zapakowany był pad thai było typowym, papierowym kartonikiem, w jakim zwykle sprzedawano chińszczyznę na wynos. Nic nie powinni się z nim stać.
- Ej, nie, to nie ja - szybkie zerknięcie na stojącą na blacie mikrofalówkę utwierdziło ją w przekonaniu, że nie rozwaliła przyjaciółce kuchni.
Kiedy Maannguaq zgasiła światło, Kayleigh ruszyła za nią w stronę okna. Przechodząc obok kanapy złapała jeszcze kieliszek z resztą wina. Priorytety, co nie?
- Powiedziałabym, że to jakaś olbrzymia impreza i ktoś postanowił odpalić naprawdę konkretne fajerwerki ale sama dobrze wiesz, że to raczej nie wchodzi w grę - mruknęła, wzruszając ramionami.
Obowiązujący w Panoramie zakaz organizowania zgromadzeń publicznych nie był niczym nowym ale jej (jak i pewnie wielu mieszkańcom tej strefy) wciąż czasem brakowało tego typu imprez. Dziewczyna wiedziała jednak dobrze, że raczej Rada Miasta nie zgodziłaby się na tego typu event w samym środku Panoramy.
Zachęcona gestem kobiety, zerknęła przez okno we wskazanym przez nią kierunku.
- Czekaj, nie widzę - rzuciła tylko i wolną ręką złapała za klamkę. Otworzyła drzwi balkonowe i nie zważając na chłodny, listopadowy wiatr wyszła na balkon. Oparła się o barierkę i wpatrzyła w ciemne kontury miasta. Panorama o tej porze dnia była całkiem nieźle oświetlona, nawet mimo tego całego nawoływania do oszczędzania energii elektrycznej.
- Faktycznie, tam coś migocze - wskazała brodą w kierunku City Centre jak tylko przyjaciółka dołączyła do niej na tarasie. Kayleigh pociągnęła łyk wina i zerknęła na brunetkę z rozbawieniem. - Nie rozśmieszaj mnie, ciebie taka ilość wina przecież nawet nie rusza.
Thorleifsen była mocnym zawodnikiem. W końcu kobieta miała za sobą lata praktyki w prezesowaniu, które wymagało od niej regularnego pojawiania się na bankietach i innych imprezach przeznaczonych dla elity fortu, gdzie czasem zwyczajnie nie dawało się odmówić kolejnej lampki wina. Tolerancja wyrabiała się naturalnie, wraz z praktyką.
Zauważyła spojrzenie przyjaciółki, jednak była pewna, że coś, co obie brały za płomienie znajduje się w pewnej odległości od wieżowca Nanoq Industries. Dziewczyna automatycznie spojrzała w stronę wybrzeża, gdzie znajdowała się siedziba firmy, w której sama była zatrudniona. Ta część miasta wydawała się jednak spokojna.
- Czyżby któreś z twoich Bobo wybrało się na samowolny spacer? - rzuciła, nie odrywając wzroku od panoramy miasta.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty17.11.19 1:11

Energicznie kiwnęła głową, słysząc o fajerwerkach.
- Nie planowaliśmy zdejmować zakazu w najbliższym czasie, bo za często znajdujemy jakieś ślady Frontu Wyzwolenia.
Zdjąć taki zakaz planowali dopiero, jak przez jakiś dłuższy okres czasu FLF nie będzie dawał żadnych oznak życia. Czyli najlepiej, jak już ich wszystkich wytłuką i będzie spokój. Maannguaq życzyła im jak najgorzej, z tym, że oczywiście nie była świadoma kto w tej grupie uczestniczy. Musiałaby albo zmienić nastawienie, albo przyjaciół. Ciężko stwierdzić, co gorsze.
Grenlandka obserwowała kolejne poczynania Kayleigh i widząc jak ta wychodzi na taras, zabrała dwa koce i okryła jednym przyjaciółkę a drugim siebie. Ponieważ dalej chodziła boso, zimna posadzka mroziła ją w stopy, więc stanęła na jednej nodze i zmieniała ją raz na jakiś czas. I tak miała farta, że podłoga była drewniana.
- Czy ty mnie właśnie zwyzywałaś od alkoholików? - zażartowała i mimo tej ewentualnej obelgi, pociągnęła kolejny łyk wina ze swojego kieliszka - Ja wiem, że piję ostatnio dwa razy tyle co ty, ale nie dobijaj mnie! - dodała i dała jej lekkiego kuksańca w ramię.
Następnie podążyła za spojrzeniem blondynki.
- Wygląda na to, że twoja firma też nie imprezuje dzisiaj. - powiedziała nieco ściszonym głosem.
Próbowała przypomnieć sobie jakikolwiek powód, dla którego w oddali mogłyby pojawić się tego dnia jakiekolwiek efekty specjalne. Na święta Bożego Narodzenia to chyba jeszcze było za wcześnie.
Na pytanie, pokręciła przecząco głową.
- Nie ma opcji. Mam w aplikacji na telefonie możliwość podglądu GPS każdego z nich i jeżeli którykolwiek opuszcza hangar, ja o tym wiem tak szybko, jakbym tam była. - zaśmiała się krótko, bo domyślała się, jak to brzmi z perspektywy innej osoby - Maanncix, mamusia statków powietrznych, z całym zestawem lokalizatorów.
Wyjęła swój telefon z tylnej kieszeni spodni i włączyła wspomniany program, aby pokazać przyjaciółce, że wszystkie Bobo grzecznie "śpią". Miała do wyboru zarówno podgląd w formie listy, jak i małą mapkę lotniska z każdą maszyną zaznaczoną ikoną samolotu, śmigłowca lub V-TOL i tagiem nazwy. W zależności od przeznaczenia miały również różne kolory, np helikoptery przeznaczone na wsparcie dla służb ratowniczych były w kolorze czerwonym, zaś te prywatne - na żółto.
- Jak któryś opuszcza hangar, to dostaję powiadomienie na telefon, a co za tym idzie na zegarek. Więc mam kontrolę 24/7. - dodała po chwili, wskazując na swojego smartwatcha.
Kobieta była wyjątkowo przywiązana do tych urządzeń, gdyż korporacji oddawała całe swoje serce i chciała mieć pewność, że ewentualne decyzje, jakie musi podjąć, pojawią się na którejś z jej zabawek szybciej niż u kogokolwiek innego.
- Jak chcesz, to zawołam zaraz jakąś maszynę i sobie tam podlecimy, przyjrzeć się? - zaproponowała, ewidentnie zainteresowana źródłem światła.
Ciekawostką było, że Maannguaq swoje maszyny mogła ściągać do siebie jak Ubera - wystarczyło, że zaznaczyła skąd i dokąd, a w ciągu paru minut śmigłowiec lub V-TOL pojawiłby się na wyznaczonym przez nią lądowisku.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty18.11.19 22:04

- Hm? A coś znowu się stało? - spytała mimochodem, słysząc jak kobieta wspomina o FLF. Chociaż ona sama nie miała zielonego pojęcia o większości akcji planowanych przez organizację, to świadomość co tak naprawdę wie na ten temat Rada Miasta może się kiedyś przydać.
- O, dzięki - złapała brzeg koca i naciągnęła do sobie mocniej na ramiona. W sumie dopiero teraz spostrzegła jak było już zimno. W listopadzie temperatura spadała wieczorami wyjątkowo szybko, a w apartamencie Maannguaq było przyjemne dwadzieścia-kilka stopni. Dziewczyna pociągnęła kolejny łyczek wina - tym razem mały bo czerwony napój powoli się kończył, a jej nie chciało się wracać do mieszkania po kolejną butelkę - i dopiero wtedy zerknęła na przyjaciółkę - Ja cię wcale nie zwyzywałam, sama się tak nazwałaś. Zresztą wiesz, szanuję twoją mocną głowę, takie coś się przydaje - uniosła lekko kieliszek w stronę kobiety w geście toastu i znowu się napiła. Ech, chyba jednak zaraz trzeba lecieć po butelkę numer dwa...
- Na liście potencjalnych imprezowiczów mamy jeszcze co najmniej kilkanaście pozycji - zaśmiała się, wzruszając ramionami. Kto wie? Może faktycznie któraś z korporacji ma właśnie jakieś wewnętrzne święto, urodziny kota prezesa czy coś i z tej okazji organizowana jest impreza na dachu z pokazem sztucznych ogni? - Jak myślisz, który z prezesów dopuściłby się takiego faux pas, żeby nie zaprosić na imprezę koleżanki z Rady, hm?
Chociaż nie znała prywatnie większości członków Rady Miasta, to dobrze wiedziała, że jej członkowie to zazwyczaj zwyczajni buce i nudziarze. Brunetka była akurat chlubnym wyjątkiem od tej reguły.
W tym momencie obie kobiety mogły usłyszeć drugi wybuch. Ciężko było stwierdzić czy ta eksplozja była silniejsza od poprzedniej, czy zwyczajnie słyszały ją lepiej będąc na tarasie, a nie w czterech ścianach mieszkania. Jako, że obie miały wzrok utkwiony w panoramie miasta bez problemu były w stanie dostrzec jasny rozbłysk światła, stosunkowo wyraźny na tle i tak dobrze oświetlonej Strefy. Nie były to jednak kolorowe fajerwerki na ciemnym, nocnym niebie - źródłem migotliwego światła były ewidentnie płomienie umiejscowione nisko, bliżej gruntu.
- Dobra, to już na pewno mi się nie przywidziało - rzuciła po krótkiej chwili ciszy jaka zapadła po wybuchu. - Co tu się odpierdala... Jesteś w stanie rozpoznać co to za budynek? - wskazała ręką na miejsce, w którym wciąż było widać migoczące słabo płomienie. Jej samej ciężko było odróżnić od siebie wieżowce, zwłaszcza, że wiele z nich stało bardzo blisko siebie i nie wyróżniało się niczym szczególnym.
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty20.11.19 18:40

Pokręciła przecząco głową na pytanie Kayleigh.
- Generalnie to nie. Zwyczajnie raz na jakiś czas ktoś znajduje gdzieś jakąś ulotkę czy robotnicy jakieś rzeczy w kanałach, ewentualnie jakiś łajdak czasem zostanie zauważony przez policję w Rosewood. - wyjaśniła, pocierając czoło w geście ukazania, jak bardzo zmęczona była tematem Florence Liberation Front - Nie chcielibyście sobie tak po prostu zniknąć? - dodała, wzdychając ciężko, patrząc w kierunku horyzontu.
Oczywiście nie mówiła do przyjaciółki konkretnie, bo nie wiedziała, że ta się rzeczywiście znajduje się w tym ugrupowaniu. Maannguaq zwyczajnie mówiła do siebie, marząc o zniknięciu grupy z powierzchni ziemi. Aby ponownie zapanował spokój.
- Masz farta, że nie wzięłam z Kangerlussuaq tych z foczej skóry. - zaśmiała się krótko na temat koca i owinęła dokładniej swoim, ponownie zmieniając nogę, na której stała.
Parsknęła krótkim śmiechem ponownie, słysząc kolejną wypowiedź Kanadyjki.
- Tak, przynajmniej mam pewność, że nikt nie wykorzysta mojego stanu, by mnie do łóżka zaciągnąć i zrobić ze mnie pośmiewisko w całym Forcie. - przewróciła oczami i oparła się plecami o barierkę, tyłem do widoku - ale ten odbijał się w szybach pomieszczenia z wyłączonym światłem.
Również uniosła kieliszek w geście toastu i po krótkim, duńskim "skål", pociągnęła kolejny łyk trunku.
Wzruszyła ramionami w ramach kolejnej odpowiedzi.
- Kurwa, każdy. - mruknęła nieco ironicznie i ponownie pociągnęła łyk wina - Nie no, żartuję, z paroma osobami się całkiem lubię. Ale nie jestem zbytnio pewna tego z Dynamic.
Starała się nie oceniać książki po okładce, może w rzeczywistości mężczyzna był przemiłą osobą, ale do tej pory nie mieli możliwości się jakoś bliżej zaznajomić. A wiadomo, że na arenie politycznej wszyscy starali się udawać poważnych i bezwzględnych, nawet ona sama. Tylko niektórzy znali ją taką, jaką była i nigdy nie były to osoby, które nie spędziły u jej boku w jakiś sposób co najmniej dwóch lat.
Słysząc kolejny wybuch, Maannguaq wzdrygnęła się, ewidentnie będąc zaskoczoną. Natychmiast obróciła się przodem do miasta z szeroko otwartymi oczami oraz lekko rozchylonymi ustami. Co tu się, kurwa, działo? Kayleigh mogła usłyszeć jakieś losowe przekleństwa po grenlandzku.
Przez chwilę stała jak zamurowana, w sumie ledwo trzymając kieliszek, a jej ręka zaczęła się delikatnie trząść. Dopiero po kilku sekundach ogarnęła pytanie przyjaciółki i na krótką chwilę spojrzała na nią przestraszona, po czym wróciła wzrokiem do źródła światła. Wyciągnęła palec przed siebie i kolejno wskazywała na siedziby każdej z korporacji, aby wykluczyć te, których była pewna. W swoim apartamencie mieszkała już wystarczająco długo, aby panoramę miasta znać prawie, że na pamięć.
- Humani. - powiedziała w końcu, opuszczając rękę.
Wciąż myślała, że jej się to śniło albo była już tak nawalona, że miała jakieś zwidy. Zupełnie zapomniała o swoim kocu, który się ześlizgnął z jej ramion na podłogę, a ona zauważyła to dopiero po kilkunastu sekundach, kiedy chłodniejszy wiatr zawiał po jej ciele.
Powrót do góry Go down
Kayleigh Callaghan

Kayleigh Callaghan
pracownik korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t94-kayleigh-callaghan#99 http://fortflorence.forumpl.net/t96-kayleigh-callaghan#101 http://fortflorence.forumpl.net/t158-kayleigh-callaghan#168 http://fortflorence.forumpl.net/t157-telefon-kayleigh-callaghan#167 http://fortflorence.forumpl.net/t159-apartament-kayleigh-callaghan#169

Rola : Pracownik korporacji Hudson Bay Water - IT Security Senior Specialist

Wiek : 21
Orientacja : Aseksualny/a
Pochodzenie : Toronto, Kanada
Liczba postów : 30

Game Master Florence Liberation Front

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty28.11.19 21:17

Nie skomentowała wypowiedzi Maannguaq na temat FLF. Wyglądało na to, że kobieta nie ma żadnych nowych informacji w tym temacie albo zwyczajnie nie chce się nimi dzielić. Mimo, że świadomość tego, co wie ta druga strona konfliktu była na wagę złota, to Kayleigh obawiała się, że zbytnie drążenie tego tematu może wyglądać w oczach kobiety dziwnie, jeśli nie podejrzanie. Zdecydowała się więc podsumować komentarz Maannguaq krótkim i niewiele znaczącym "hm".
Wciąż zaskoczona wybuchem Kayleigh pozwoliła przyjaciółce zidentyfikować gdzie dokładnie miał on miejsce. Wyglądało na to, że jego źródło umiejscowione było w wieżowcu zajmowanym przez Humani Labs. Dziewczyna zmarszczyła brwi, wciąż wpatrując się w jasną łunę. Co się tam działo? Pewnie jeszcze kilkadziesiąt lat temu wiele osób założyłoby, że to zwykły wybuch gazu ale nie teraz, nie tutaj. Więc co? Jakaś inna katastrofa naturalna? Wypadek przy pracy? A może ktoś zdecydował się zaatakować jedną z najpotężniejszych korporacji fortu? Ta ostatnia możliwość, chociaż wydawała się dość głupia nie była jednak zupełnie nieprawdopodobna. W mieście działały przecież grupy, którym na rękę było wywołanie zamieszania, a kierownictwo Humani miało na pewno wielu wrogów w samej Panoramie, którzy chętnie chętnie pozbyliby się korporacji z Rady Miasta.
Z rozmyślań wyrwał Kayleigh telefon. Aż podskoczyła, czując wibracje w kieszeni - zupełnie zapomniała, że ma przy sobie urządzenie, musiała je odruchowo zwinąć z kanapy, kiedy wychodziła z salonu.
Szybko zerknęła na wyświetlacz i odczytała wiadomość.
- Muszę lecieć - rzuciła tylko, jednym haustem dopijając resztki wina z kieliszka. Odstawiła naczynie na zewnętrzny parapet. - Mam nadzieję, że szybko damy radę zrobić powtórkę mimo tego całego zamieszania - zerknęła wymownie na wieżowiec Humani Labs. Cokolwiek się tam właśnie działo, to Kayleigh zakładała, że Maannguaq będzie miała pełne ręce roboty przez najbliższe dni.
Powoli kierowała się w stronę drzwi wejściowych, gdzie wciągnęła buty i uściskała serdecznie kobietę.
- Ale następnym razem to ja zapraszam do siebie - uśmiechnęła się jeszcze. Może nie miała w zapasie europejskiego wina ale butelka bimbru od Kostka powinna się znaleźć.
Po krótkim pożegnaniu wyszła z apartamentu Thorleifsen, a gdy opuściła budynek, ruszyła szybkim krokiem w stronę najbliższego postoju taksówek.

[zt]
Powrót do góry Go down
Maannguaq Thorleifsen

Maannguaq Thorleifsen
prezes korporacji


http://fortflorence.forumpl.net/t39-maannguaq-thorleifsen#39 http://fortflorence.forumpl.net/t47-maannguaq-thorleifsen#47 http://fortflorence.forumpl.net/t45-maannguaq-thorleifsen http://fortflorence.forumpl.net/t160-maannguaq-thorleifsen#170 http://fortflorence.forumpl.net/t122-apartament-maannguaq-thorleifsen#132

Rola : Prezes korporacji - Nanoq Industries

Wiek : 28 lat
Orientacja : Heteroseksualny/a
Pochodzenie : Kangerlussuaq, Grenlandia
Liczba postów : 66

Administrator Rada Miasta

[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty28.11.19 21:54

Grenlandka miała wrażenie, że nawet nie zdążyła zareagować, a Kayleigh już była w przedpokoju. Ta to zawsze miała tempo. Kiwała tylko głową, słuchając wypowiedzi blondynki, aby finalnie uściskać ją i zamknąć za nią drzwi mieszkania.
Westchnęła ciężko, wiedząc, że teraz czeka ją nie dość, że sprzątanie, to prawdopodobnie i seria narad z pozostałymi członkami Rady. Nie była pewna, co gorsze. Wróciła na balkon, skąd zabrała kieliszek przyjaciółki i postała jeszcze chwilę w wejściu, patrząc na odległy od niej pożar. W końcu wróciła do mieszkania, zamknęła drzwi balkonowe i pozbyła się wszystkich naczyń do zmywarki, a śmieci do kosza. Niemalże w momencie, kiedy skończyła ogarniać miejsce zamieszkania, dostała wiadomość o pilnym zebraniu Rady. "Zamówiła" śmigłowiec, po czym przebrała się w coś bardziej eleganckiego i skierowała na lądowisko, gdzie po upływie kilku minut wylądowała jedna z maszyn z logiem jej korporacji. Pomimo wypitych procentów wsiadła do niej całkiem przyzwoicie i odleciała w kierunku ustalonym przez pozostałych członków zgromadzenia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content






[Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty
PisanieTemat: Re: [Apartament] Maannguaq Thorleifsen   [Apartament] Maannguaq Thorleifsen Empty

Powrót do góry Go down
 
[Apartament] Maannguaq Thorleifsen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fort Florence :: Fort Florence :: panorama :: marina district :: strefa mieszkalna-
Skocz do: